... O autorach ...
Scenariusz: Irek Mazurek
Rysunki: Piotrek Nowacki
Irek Mazurek
Urodziłem się w 1978 roku w Olsztynie, w Szpitalu Kolejowym. Lekarza odbierającego poród poraził fakt, iż już wtedy w rączkach trzymałem kartkę i długopis. Życie płodowe uwieczniłem w powieści zatytułowanej „Dziewięć miesięcy przed życiem”, którą wydałem nakładem 200.000 egzemplarzy w wieku lat trzech. Książka osiągnęła wielki sukces w Polsce i za granicą. Była wiele razy wznawiana. Przetłumaczono ją na dwadzieścia siedem języków, w tym chiński i bułgarski. Potem przez długie lata cierpiałem na brak weny twórczej. Co prawda pisałem opowiadania i powieści wyprzedzające ówczesne czasy, ale nikt ich nie rozumiał. Wiem, że za około dwieście, może trzysta lat, ludzie do nich sięgną i odkryją głębokie prawdy w nich drzemiące. Dopiero mając 25 lat wpadłem na wspaniały i jakże idealny w swej peryklejskiej prostocie pomysł. Napiszę scenariusz do najbardziej naiwnego komiksu wszechczasów! W ten sposób powstała Mutująca teczka. Amerykanie nie byliby sobą, gdyby nie skorzystali z mojego tworu i nie przerobili na kiepski serial. Odrzucili nawet ideę świata zwierzęcego. Nie mam im tego za złe. To przynajmniej wpływa pozytywnie na promocję moich historii. Po napisaniu sześciuset czterdziestu dziewięciu odcinków i odebraniu wszystkich możliwie prestiżowych nagród w historii komiksu, mogę wreszcie odpocząć i poczekać, aż moje opowiadania i powieści zostaną docenione.
Piotrek Nowacki
Urodziłem się w 1979 roku w Działdowie. Od kiedy pamiętam, pasjonowałem się anatomią zwierząt. Dzięki swej pasji w wieku 12 lat rozpocząłem studia na kierunku Bioinżynierii Zwierząt, które ukończyłem pół roku później broniąc dyplom na ocenę celującą – którą to specjalnie wprowadzono, żeby ogarnąć moją nieograniczoną wiedzę o zwierzętach. Kolejne dziesięć lat eksperymentowałem w swoim laboratorium odciętym od świata zewnętrznego. Byłem w nim tylko ja oraz zwierzęta, które jako jedyne miały przetrwać światowy kataklizm. Najbardziej dumny byłem ze szczurożyrafy, która potrafiła wytrzymać temperaturę trzystu stopni Celsjusza i w razie potrzeby, zakopać się w ziemi na głębokość czterech metrów, w czasie niecałych siedmiu minut. Moje eksperymenty zostały wstrzymane w 2001 roku, a wszystkie efekty moich doświadczeń zniszczone. Zrozumiałem, że świat naukowy mnie nie rozumie, i że nigdy nie dostanę Nobla. Wtedy to otrzymałem najbardziej absurdalną propozycję w moim życiu. Niejaki Mazurek – niespełniony geniusz jak ja – poprosił mnie, żebym wyreżyserował do jego scenariusza serię o zwierzętach. Było to tak naiwne, że aż fenomenalne. Któż, jak nie ja, mógł to zrobić? Mimo nienawiści, którą darzymy się, jako dwaj geniusze, nasza współpraca układa się całkiem nieźle. Być może dzieje się tak, dlatego, gdyż jako gentlemani nie zwykliśmy używać wulgaryzmów, czy ciężkich przedmiotów.